Pruszył lekki śnieg, ale już nic nie ma. Jest tylko zamarznięty śnieg na kamień.
Nienawidzę takiej pogody.
Wymarzona Wigilia się zbliża. Ale jeszcze jak żyję nie było przyjemnego powietrza i dużo białego puchu.
Gałęzie drzew nie uginały się pod ciężarem śniegu, gwiaździste niebo co noc.. Zawsze o tym marzę.
Magia świąt wystąpiła tylko pod skrytką piosenek świątecznych w radiu.
Zazdroszczę małym dzieciom, że przeżywają każde Boże Narodzenie jako wydarzenie roku.
Ale w tym zabieganym świecie, gdzie dla ludzi liczą się pieniądze, gdzie jest na wszystko za mało czasu, a doba mogłaby trwać dłużej o te parę godzin, gdzie nie zauważamy, przez politykę, która idzie do tyłu, zastanawiam się jak to by było, gdyby każdy z nas zrobił sobie wolne od wszystkiego, co nas przytłacza.
Przeżyliśmy kolejną, już którąś z kolei głupotę tych niemądrych ludzi zwanych "naukowcami", czyli koniec świata.
Czuję się dobrze, tylko mam oczy podkrążone jak zawsze, a moje kończyny są na swoim stosownym miejscu.
Nie rozumiem tego szumu...
Każdy z nas chciałby wyjątkowy prezent. W tej chwili nie okażę się materialistką, bo na te święta dostanę coś wyjątkowego - Jego obok mnie.
Nie chciałabym nic innego. Tylko jestem zdziwiona jak ten prawie rok już minął? I jak Ty ze mną wytrzymujesz?
Pora się szykować na coroczne święta w Cieszynie, ubierać dużą i pachnącą świętami choinką, zrobić moje ulubione pierniki i trochę się odprężyć od szkoły.
Teraz jest na to zdecydowanie czas, kiedy możemy się odstresować.
Jeszcze pakuję prezenty i życzę Wam wszystkim wesołych świąt, żeby ten świąteczny czas był dla nas czasem wybaczania, kiedy nie ma problemów, kłótni, wrogów.
Dziękuję, że chociaż tutaj czytacie te wypociny od stycznia.
WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
(nie będę pisać tego co zawsze, bo doskonale wiesz M., że Cię kocham)
sobota, 22 grudnia 2012
sobota, 20 października 2012
Dłuższy czas nie pisania tutaj jakoś mnie odizolował od tutejszego świata niewyobrażalnych myśli i marzeń.
Nie wiadomo, czy są one dobre dla świata czy też nie, warto też zastanawiać się nad takimi sprawami.
Może i zmieniłam się troszkę pod względem zewnętrznym, lecz nie mnie oceniać. (...)
Czemu większość osób uważa życie za coś, co można uznać za beznadziejne, pełne zła i grzechu?
To dlatego, że ta większość ludzi to młodzi lub naprawdę zdesperowani ludzie.
Życie to nie film, nic nie może być idealne, nawet nie będzie.
Bierzmy z życia to co jest, jeśli nawet to nie bajka. Zawsze będzie tak samo, zawsze będzie inaczej jakkolwiek to rozumieć.
Ponad półtora miesiąca temu zaczęłam nową szkołę, krok w nowe życie.
Ten krok nie jest za ciekawy, ten krok nie jest spełnieniem moich marzeń, ten krok to zły krok..
Tego kroku nie da się cofnąć, bo przecież nie można się nigdy cofnąć w przeszłość.
Nie znam takiego przypadku, w którym się można cofnąć w przeszłość, niestety. (...)
Uwielbiam powroty do domu, pociągiem, o zachodzie słońca, z muzyką na uszach. Lubię tak odpływać.
I lubię Ciebie, za bardzo.
Ps. Postaram się pisać częściej, o ile to będzie możliwe i o ile ktoś będzie chciał to wszystko czytać, ten cały stos bzdur.
Kocham Cię M.
Nie wiadomo, czy są one dobre dla świata czy też nie, warto też zastanawiać się nad takimi sprawami.
Może i zmieniłam się troszkę pod względem zewnętrznym, lecz nie mnie oceniać. (...)
Czemu większość osób uważa życie za coś, co można uznać za beznadziejne, pełne zła i grzechu?
To dlatego, że ta większość ludzi to młodzi lub naprawdę zdesperowani ludzie.
Życie to nie film, nic nie może być idealne, nawet nie będzie.
Bierzmy z życia to co jest, jeśli nawet to nie bajka. Zawsze będzie tak samo, zawsze będzie inaczej jakkolwiek to rozumieć.
Ponad półtora miesiąca temu zaczęłam nową szkołę, krok w nowe życie.
Ten krok nie jest za ciekawy, ten krok nie jest spełnieniem moich marzeń, ten krok to zły krok..
Tego kroku nie da się cofnąć, bo przecież nie można się nigdy cofnąć w przeszłość.
Nie znam takiego przypadku, w którym się można cofnąć w przeszłość, niestety. (...)
Uwielbiam powroty do domu, pociągiem, o zachodzie słońca, z muzyką na uszach. Lubię tak odpływać.
I lubię Ciebie, za bardzo.
Ps. Postaram się pisać częściej, o ile to będzie możliwe i o ile ktoś będzie chciał to wszystko czytać, ten cały stos bzdur.
Kocham Cię M.
wtorek, 4 września 2012
No i weź bądź mądry i pisz wiersze...
No i po wakacjach.Odeszły bardzo szybko...głównie dlatego,że miłe chwile mijają błyskawicznie,a te wakacje zdecydowanie w nie obfitowały.Krótko mówiąc - najlepsze wakacje w moim 18 - letnim życiu.Tutaj należy zaznaczyć drobną zmianę - teraz ja będę prowadził ten blog,ponieważ Klaudia jest w intetrnacie i krucho u niej z dostępem do neta...
Cały czas mam w głowie te wszystkie chwile z Nią spędzone...a chciałoby się więcej i więcej,bo Jej nigdy dość.Wszystko co razem robimy - wygłupianie się,oglądanie telewizji,pocałunki,czułe zbliżenia...jest dla mnie cudowne.W końcu czuję się naprawdę szczęśliwy,oddycham pełną piersią,nie muszę nic udawać - po prostu jestem sobą.Mam nadzieję,że niedługo znów się zobaczymy,że tym razem to Ona przyjedzie tutaj,do Wrocławia.U mnie nie jest teraz najlepiej,konflikt z rodzicami,szkoła...Martwię się o Klaudię,jak w nowym środowisku się zachowa,czy da sobie radę...Tak krótko tylko dzisiaj,nie mam specjalnie zbyt wiele natchnienia...
~ M.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Pisze chyba jakoś pierwszy raz od dłuższego czasu.
Za dużo rzeczy się nie wydarzyło, ale czasem potrzeba napisania czegoś "ot tak" przychodzi bardzo szybko ;)
Nie wiem, czy kogoś obchodzi to czy nie, ale cholernie strzyka mi w kościach, a dzisiaj lub jutro nad morze.
Pięknie Klaudia, Ty to wiesz kiedy zachorować.
Siedzimy już z Michałem u mnie ponad tydzień, a coś się chyba nam od życia należy, czy nie?
Ogólnie to milion rzeczy mam na głowie, zamówić mundur do szkoły, książki, muszę również sobie wmówić, że wszystko będzie dobrze, że się wszystko ułoży.
Napiszę małą wzmiankę o osobie, która poruszyła moje serce dogłębnie.
Obejrzałam ostatnio reportaż (o ile się nie mylę to na TVP2) i dlatego te wywody tutaj.
Tą osobą jest zmarła na raka 22 czerwca tego roku Magdalena Prokopowicz, prezes fundacji Rak N' Roll.
Chyba nikt nie potrafi się cieszyć życiem i czerpać z niego jak najwięcej tak, jak ona to robiła.
Miała kochającego męża, który mimo wszystko uwielbiał ją całą z wadami i ciałem jakim obdarzyła ją natura.
W czasie choroby urodziła zdrowego synka Leosia, on jest odzwierciedleniem jej duszy.
Gdyby każdy człowiek doceniał życie, świat byłby cudowny.
Ulubiony jej cytat to pozytywne myślenie przede wszystkim.
Kocham Cię M.
Za dużo rzeczy się nie wydarzyło, ale czasem potrzeba napisania czegoś "ot tak" przychodzi bardzo szybko ;)
Nie wiem, czy kogoś obchodzi to czy nie, ale cholernie strzyka mi w kościach, a dzisiaj lub jutro nad morze.
Pięknie Klaudia, Ty to wiesz kiedy zachorować.
Siedzimy już z Michałem u mnie ponad tydzień, a coś się chyba nam od życia należy, czy nie?
Ogólnie to milion rzeczy mam na głowie, zamówić mundur do szkoły, książki, muszę również sobie wmówić, że wszystko będzie dobrze, że się wszystko ułoży.
Napiszę małą wzmiankę o osobie, która poruszyła moje serce dogłębnie.
Obejrzałam ostatnio reportaż (o ile się nie mylę to na TVP2) i dlatego te wywody tutaj.
Tą osobą jest zmarła na raka 22 czerwca tego roku Magdalena Prokopowicz, prezes fundacji Rak N' Roll.
Chyba nikt nie potrafi się cieszyć życiem i czerpać z niego jak najwięcej tak, jak ona to robiła.
Miała kochającego męża, który mimo wszystko uwielbiał ją całą z wadami i ciałem jakim obdarzyła ją natura.
W czasie choroby urodziła zdrowego synka Leosia, on jest odzwierciedleniem jej duszy.
Gdyby każdy człowiek doceniał życie, świat byłby cudowny.
Ulubiony jej cytat to pozytywne myślenie przede wszystkim.
"Pamiętaj, że jesteś najważniejszy, kochaj siebie. Brzmi banalnie, ale działa cuda. Myśl pozytywnie i uśmiechaj się szeroko, możesz być szczęśliwy Ja jestem. Żyj dniem dzisiejszym, to, co było, minęło, a co będzie? Tego nie wie nikt. Ciesz się życiem, nadal żyjesz! Dziękuj Wszechświatowi, Boskiej Mocy, Aniołowi za każdy dzień. Łeb do słońca!"(...)Kolejny dzień wrażeń z M. i wreszcie upragnione chwile nad morzem :)
Kocham Cię M.
Gdy patrzę w Twe oczy zmęczone jak moje, to kocham to miasto zmęczone jak ja.
czwartek, 28 czerwca 2012
Od dzisiaj przez dwa miesiące mamy wakacje. Ja jakoś ich w ogóle nie czuję. Poczuję je dopiero jak się skończą. Taki los.
Będę tęsknić za tymi ludźmi z klasy. Te trzy lata to jednak był nasz czas. Cholernie będę za wami tęsknić.
Każdy poszedł w inną stronę.
"Spełniajcie swoje marzenia, nawet te najmniejsze, bo mogą się spełnić, tylko trzeba w to uwierzyć" - ostatnie słowa pożegnalne p. A. Grajcewicz, wychowawczyni III b.
Jesteśmy wolni, możemy iść.
Tak ogólnie to powiem tyle, że idę do Technikum Leśnego w Tucholi, no. Taka informacja, ciekawostka.
Egzamin gimnazjalny wcale nie poszedł źle, ale mogło być lepiej, tak samo świadectwo. Leń patentowany.
Reszta owiana słodką tajemnicą.
Ogólnie to zastanawiam się nad faktem wakacji, czy będą lepsze od poprzednich.
Poprzednie oceniam 8/10. Ale będzie lepiej :)
Zlot motocyklowy i koncerty po drugiej stronie jeziora aż się proszą, aby tam być. Ale 30 km robi swoje.
Potrzebuję jakieś koncertu, rozładować się kompletnie, zapomnieć o rzeczywistości, świecie, problemach, kłótniach, wojnach, o wszystkim.
Heineken 2012 ma słaby program, więc się wycofałam z biletem. Jedyne co, to The xx może ujść w tłumie.
Woodstock? Może wpadnę, może nie. Nie wiem. Jarocin też mnie kusi. Co za kraj, co za dobitne festiwale.
Chciałam na mój ukochany Coldplay do Warszawy, lecz nie mogę. Ból na sercu przez cały czas.
Są płyty, da się przeżyć.
Byle do 4 lipca..
Kocham Cię M.
Będę tęsknić za tymi ludźmi z klasy. Te trzy lata to jednak był nasz czas. Cholernie będę za wami tęsknić.
Każdy poszedł w inną stronę.
"Spełniajcie swoje marzenia, nawet te najmniejsze, bo mogą się spełnić, tylko trzeba w to uwierzyć" - ostatnie słowa pożegnalne p. A. Grajcewicz, wychowawczyni III b.
Jesteśmy wolni, możemy iść.
Tak ogólnie to powiem tyle, że idę do Technikum Leśnego w Tucholi, no. Taka informacja, ciekawostka.
Egzamin gimnazjalny wcale nie poszedł źle, ale mogło być lepiej, tak samo świadectwo. Leń patentowany.
Reszta owiana słodką tajemnicą.
Ogólnie to zastanawiam się nad faktem wakacji, czy będą lepsze od poprzednich.
Poprzednie oceniam 8/10. Ale będzie lepiej :)
Zlot motocyklowy i koncerty po drugiej stronie jeziora aż się proszą, aby tam być. Ale 30 km robi swoje.
Potrzebuję jakieś koncertu, rozładować się kompletnie, zapomnieć o rzeczywistości, świecie, problemach, kłótniach, wojnach, o wszystkim.
Heineken 2012 ma słaby program, więc się wycofałam z biletem. Jedyne co, to The xx może ujść w tłumie.
Woodstock? Może wpadnę, może nie. Nie wiem. Jarocin też mnie kusi. Co za kraj, co za dobitne festiwale.
Chciałam na mój ukochany Coldplay do Warszawy, lecz nie mogę. Ból na sercu przez cały czas.
Są płyty, da się przeżyć.
Byle do 4 lipca..
Kocham Cię M.
wtorek, 5 czerwca 2012
Dobra.A więc piszę - specjalnie na życzenie pewnej małej cholery,która namówiła mnie na napisanie postu na jej blogu.Z zasady nie lubię zbyt wylewać swoich myśli w jakiejkolwiek formie.No ale niech już będzie...
Ostatnie dni skłoniły mnie do pewnych refleksji.Refleksji na temat ludzkiej natury i jej zachowań.Uświadomiłem sobie,że zło niekoniecznie prowadzi do zła,a dobro do dobra,ważne jest tylko to,jak umiejętnie się rozegra swoje życie szafując tymi dwiema wartościami.Nigdy nie porywały mnie hasła typu "Uczciwością i pracą ludzie się bogacą".Złodzieje nie zostają złapani,i dobrze im się powodzi.Inni kłamią i oszukują,a wygrywają wybory.Niestety.
Na czym się obecnie skupiam?Na tym,co ma nastąpić za dwa dni.Po miesiącu oczekiwania,codziennych serii marzeń i myśli,w końcu będę przy Niej.Jest to dla mnie światło w tej szarej rzeczywistości.Coś,do czego mogę uciec,i wiem,że tam znajdę szczęście,zrozumienie.Ale lepiej skończę już z tymi wielkimi wyrażeniami,bo kogoś tu jeszcze złapie nadmiar wzruszenia ;)
Tak poza tym,to oczywiście wreszcie Euro,zaraz wystawienie ocen i wakacje które będą obfitować w przeżycia.Na pewno będą to przeżycia niezapomniane.
I to by było na tyle,nie chcę się zanadto rozpisywać,ciesz się cholero,że w ogóle mnie do tego nakłoniłaś :)
Ostatnie dni skłoniły mnie do pewnych refleksji.Refleksji na temat ludzkiej natury i jej zachowań.Uświadomiłem sobie,że zło niekoniecznie prowadzi do zła,a dobro do dobra,ważne jest tylko to,jak umiejętnie się rozegra swoje życie szafując tymi dwiema wartościami.Nigdy nie porywały mnie hasła typu "Uczciwością i pracą ludzie się bogacą".Złodzieje nie zostają złapani,i dobrze im się powodzi.Inni kłamią i oszukują,a wygrywają wybory.Niestety.
Na czym się obecnie skupiam?Na tym,co ma nastąpić za dwa dni.Po miesiącu oczekiwania,codziennych serii marzeń i myśli,w końcu będę przy Niej.Jest to dla mnie światło w tej szarej rzeczywistości.Coś,do czego mogę uciec,i wiem,że tam znajdę szczęście,zrozumienie.Ale lepiej skończę już z tymi wielkimi wyrażeniami,bo kogoś tu jeszcze złapie nadmiar wzruszenia ;)
Tak poza tym,to oczywiście wreszcie Euro,zaraz wystawienie ocen i wakacje które będą obfitować w przeżycia.Na pewno będą to przeżycia niezapomniane.
I to by było na tyle,nie chcę się zanadto rozpisywać,ciesz się cholero,że w ogóle mnie do tego nakłoniłaś :)
Siguardo
niedziela, 15 kwietnia 2012
I Am The Mystic!
Witam po kilku tygodniowej przerwie. Nie wiem ile mnie tu nie było, nie chce mi się patrzeć. Zresztą, na co to komu wiedzieć.
Wiem jedną najważniejszą rzecz, którą żyję od wtorku.
Majówka jest zarezerwowana przez M., bo NARESZCIE po długim oczekiwaniu, a tego czasu było trochę przyjedzie.
Co tu dużo mówić, będzie wspaniale.
Wydarzenia sprzed kilku dni. Pokaz talentów wypadł w sumie dobrze, najważniejsze, że czas spędzony z tymi ludźmi był dobry ;)
Za niecałe dwa tygodnie egzaminy. Mówię to po raz tysięczny, milionowy czy jakoś tak, ale części matematycznej na pewno nie zaliczę. Mam takie przeczucie, które mnie dręczy.
Ale najważniejsza rzecz, bez której świat nie byłby teraz taki sam to news, że mam usta całe bolące od soli ze słonecznika. Niemiłe uczucie, nie powiem, ale po prostu świat by nie mógł istnieć bez tej wiadomości.
Piszę ten post, bo piszę. Obiecałam M., że coś wyskrobię ostatkiem sił na klawiaturze. Tak, wiem, że lubisz czytać moje wpisy tutaj.
Ale nie mam siły na nic, nawet wstać, przebrać się w pidżamę i pójść spać, po prostu nie chce mi się nic. Kompletnie.
Coś nie wierzyłam informacjom, że weekend majowy ma być upalny z dużą ilością słońca. Zaknebluję się w tonę swetrów i tyle będę miała, o!
Przełamię się i pójdę na Titanica z M., nie będzie to łatwe być twardym jak kamień, jak głaz, jak droga krajowa nr 20. To będzie ciężkie.
A dzisiaj zapowiada się mały maraton. Jakieś zdjęcia jak wpadnie mi jakiś pomysł do głowy, jakaś nauka o ile będzie mi się chciało, jakieś spanie i takie tam mniej ważne bądź też nie rzeczy.
Robię próbne testy, słucham muzyki, przeglądam zdjęcia i coś myślę nad kupnem nowego laptopa. Oby wypaliło.
Zaraz znajdę dobrą książkę (tak, będę ją jeść, a co mi tam), dokończę rozmyślanie i pogłębię się w sen.
Kocham Cię M.
Przepraszam Ciebie jeszcze raz, że zapomniałam o 14 kwietnia. Dziękuję Ci za te 3 miesiące! ;*
Wiem jedną najważniejszą rzecz, którą żyję od wtorku.
Majówka jest zarezerwowana przez M., bo NARESZCIE po długim oczekiwaniu, a tego czasu było trochę przyjedzie.
Co tu dużo mówić, będzie wspaniale.
Wydarzenia sprzed kilku dni. Pokaz talentów wypadł w sumie dobrze, najważniejsze, że czas spędzony z tymi ludźmi był dobry ;)
Za niecałe dwa tygodnie egzaminy. Mówię to po raz tysięczny, milionowy czy jakoś tak, ale części matematycznej na pewno nie zaliczę. Mam takie przeczucie, które mnie dręczy.
Ale najważniejsza rzecz, bez której świat nie byłby teraz taki sam to news, że mam usta całe bolące od soli ze słonecznika. Niemiłe uczucie, nie powiem, ale po prostu świat by nie mógł istnieć bez tej wiadomości.
Piszę ten post, bo piszę. Obiecałam M., że coś wyskrobię ostatkiem sił na klawiaturze. Tak, wiem, że lubisz czytać moje wpisy tutaj.
Ale nie mam siły na nic, nawet wstać, przebrać się w pidżamę i pójść spać, po prostu nie chce mi się nic. Kompletnie.
Coś nie wierzyłam informacjom, że weekend majowy ma być upalny z dużą ilością słońca. Zaknebluję się w tonę swetrów i tyle będę miała, o!
Przełamię się i pójdę na Titanica z M., nie będzie to łatwe być twardym jak kamień, jak głaz, jak droga krajowa nr 20. To będzie ciężkie.
A dzisiaj zapowiada się mały maraton. Jakieś zdjęcia jak wpadnie mi jakiś pomysł do głowy, jakaś nauka o ile będzie mi się chciało, jakieś spanie i takie tam mniej ważne bądź też nie rzeczy.
Robię próbne testy, słucham muzyki, przeglądam zdjęcia i coś myślę nad kupnem nowego laptopa. Oby wypaliło.
Zaraz znajdę dobrą książkę (tak, będę ją jeść, a co mi tam), dokończę rozmyślanie i pogłębię się w sen.
Kocham Cię M.
Przepraszam Ciebie jeszcze raz, że zapomniałam o 14 kwietnia. Dziękuję Ci za te 3 miesiące! ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)