wtorek, 4 września 2012

No i weź bądź mądry i pisz wiersze...

            No i po wakacjach.Odeszły bardzo szybko...głównie dlatego,że miłe chwile mijają błyskawicznie,a te wakacje zdecydowanie w nie obfitowały.Krótko mówiąc - najlepsze wakacje w moim 18 - letnim życiu.Tutaj należy zaznaczyć drobną zmianę - teraz ja będę prowadził ten blog,ponieważ Klaudia jest w intetrnacie i krucho u niej z dostępem do neta...

            Cały czas mam w głowie te wszystkie chwile z Nią spędzone...a chciałoby się więcej i więcej,bo Jej nigdy dość.Wszystko co razem robimy - wygłupianie się,oglądanie telewizji,pocałunki,czułe zbliżenia...jest dla mnie cudowne.W końcu czuję się naprawdę szczęśliwy,oddycham pełną piersią,nie muszę nic udawać - po prostu jestem sobą.Mam nadzieję,że niedługo znów się zobaczymy,że tym razem to Ona przyjedzie tutaj,do Wrocławia.U mnie nie jest teraz najlepiej,konflikt z rodzicami,szkoła...Martwię się o Klaudię,jak w nowym środowisku się zachowa,czy da sobie radę...Tak krótko tylko dzisiaj,nie mam specjalnie zbyt wiele natchnienia...
~ M.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Pisze chyba jakoś pierwszy raz od dłuższego czasu.
Za dużo rzeczy się nie wydarzyło, ale czasem potrzeba napisania czegoś "ot tak" przychodzi bardzo szybko ;)
Nie wiem, czy kogoś obchodzi to czy nie, ale cholernie strzyka mi w kościach, a dzisiaj lub jutro nad morze.
Pięknie Klaudia, Ty to wiesz kiedy zachorować.
Siedzimy już z Michałem u mnie ponad tydzień, a coś się chyba nam od życia należy, czy nie?
Ogólnie to milion rzeczy mam na głowie, zamówić mundur do szkoły, książki, muszę również sobie wmówić, że wszystko będzie dobrze, że się wszystko ułoży.
Napiszę małą wzmiankę o osobie, która poruszyła moje serce dogłębnie.
Obejrzałam ostatnio reportaż (o ile się nie mylę to na TVP2) i dlatego te wywody tutaj.
Tą osobą jest zmarła na raka 22 czerwca tego roku Magdalena Prokopowicz, prezes fundacji Rak N' Roll.
Chyba nikt nie potrafi się cieszyć życiem i czerpać z niego jak najwięcej tak, jak ona to robiła.
Miała kochającego męża, który mimo wszystko uwielbiał ją całą z wadami i ciałem jakim obdarzyła ją natura.
W czasie choroby urodziła zdrowego synka Leosia, on jest odzwierciedleniem jej duszy.
Gdyby każdy człowiek doceniał życie, świat byłby cudowny.
Ulubiony jej cytat to pozytywne myślenie przede wszystkim.
"Pamiętaj, że jesteś najważniejszy, kochaj siebie. Brzmi banalnie, ale działa cuda. Myśl pozytywnie i uśmiechaj się szeroko, możesz być szczęśliwy Ja jestem. Żyj dniem dzisiejszym, to, co było, minęło, a co będzie? Tego nie wie nikt. Ciesz się życiem, nadal żyjesz! Dziękuj Wszechświatowi, Boskiej Mocy, Aniołowi za każdy dzień. Łeb do słońca!"
(...)Kolejny dzień wrażeń z M. i wreszcie upragnione chwile nad morzem :)

Kocham Cię M.












Gdy patrzę w Twe oczy zmęczone jak moje, to kocham to miasto zmęczone jak ja.






czwartek, 28 czerwca 2012

Od dzisiaj przez dwa miesiące mamy wakacje. Ja jakoś ich w ogóle nie czuję. Poczuję je dopiero jak się skończą. Taki los.
Będę tęsknić za tymi ludźmi z klasy. Te trzy lata to jednak był nasz czas. Cholernie będę za wami tęsknić.
Każdy poszedł w inną stronę.
"Spełniajcie swoje marzenia, nawet te najmniejsze, bo mogą się spełnić, tylko trzeba w to uwierzyć" - ostatnie słowa pożegnalne p. A. Grajcewicz, wychowawczyni III b.
Jesteśmy wolni, możemy iść.
Tak ogólnie to powiem tyle, że idę do Technikum Leśnego w Tucholi, no. Taka informacja, ciekawostka.
Egzamin gimnazjalny wcale nie poszedł źle, ale mogło być lepiej, tak samo świadectwo. Leń patentowany.
Reszta owiana słodką tajemnicą.
Ogólnie to zastanawiam się nad faktem wakacji, czy będą lepsze od poprzednich.
Poprzednie oceniam 8/10. Ale będzie lepiej :)
Zlot motocyklowy i koncerty po drugiej stronie jeziora aż się proszą, aby tam być. Ale 30 km robi swoje.
Potrzebuję jakieś koncertu, rozładować się kompletnie, zapomnieć o rzeczywistości, świecie, problemach, kłótniach, wojnach, o wszystkim.
Heineken 2012 ma słaby program, więc się wycofałam z biletem. Jedyne co, to The xx może ujść w tłumie.
Woodstock? Może wpadnę, może nie. Nie wiem. Jarocin też mnie kusi. Co za kraj, co za dobitne festiwale.
Chciałam na mój ukochany Coldplay do Warszawy, lecz nie mogę. Ból na sercu przez cały czas.
Są płyty, da się przeżyć.
Byle do 4 lipca..


Kocham Cię M.

wtorek, 5 czerwca 2012

Dobra.A więc piszę - specjalnie na życzenie pewnej małej cholery,która namówiła mnie na napisanie postu na jej blogu.Z zasady nie lubię zbyt wylewać swoich myśli w jakiejkolwiek formie.No ale niech już będzie...

Ostatnie dni skłoniły mnie do pewnych refleksji.Refleksji na temat ludzkiej natury i jej zachowań.Uświadomiłem sobie,że zło niekoniecznie prowadzi do zła,a dobro do dobra,ważne jest tylko to,jak umiejętnie się rozegra swoje życie szafując tymi dwiema wartościami.Nigdy nie porywały mnie hasła typu "Uczciwością i pracą ludzie się bogacą".Złodzieje nie zostają złapani,i dobrze im się powodzi.Inni kłamią i oszukują,a wygrywają wybory.Niestety.

Na czym się obecnie skupiam?Na tym,co ma nastąpić za dwa dni.Po miesiącu oczekiwania,codziennych serii marzeń i myśli,w końcu będę przy Niej.Jest to dla mnie światło w tej szarej rzeczywistości.Coś,do czego mogę uciec,i wiem,że tam znajdę szczęście,zrozumienie.Ale lepiej skończę już z tymi wielkimi wyrażeniami,bo kogoś tu jeszcze złapie nadmiar wzruszenia ;)

Tak poza tym,to oczywiście wreszcie Euro,zaraz wystawienie ocen i wakacje które będą obfitować w przeżycia.Na pewno będą to przeżycia niezapomniane.

I to by było na tyle,nie chcę się zanadto rozpisywać,ciesz się cholero,że w ogóle mnie do tego nakłoniłaś :)


Siguardo

niedziela, 15 kwietnia 2012

I Am The Mystic!

Witam po kilku tygodniowej przerwie. Nie wiem ile mnie tu nie było, nie chce mi się patrzeć. Zresztą, na co to komu wiedzieć.
Wiem jedną najważniejszą rzecz, którą żyję od wtorku.
Majówka jest zarezerwowana przez M., bo NARESZCIE po długim oczekiwaniu, a tego czasu było trochę przyjedzie.
Co tu dużo mówić, będzie wspaniale.
Wydarzenia sprzed kilku dni. Pokaz talentów wypadł w sumie dobrze, najważniejsze, że czas spędzony z tymi ludźmi był dobry ;)
Za niecałe dwa tygodnie egzaminy. Mówię to po raz tysięczny, milionowy czy jakoś tak, ale części matematycznej na pewno nie zaliczę. Mam takie przeczucie, które mnie dręczy.
Ale najważniejsza rzecz, bez której świat nie byłby teraz taki sam to news, że mam usta całe bolące od soli ze słonecznika. Niemiłe uczucie, nie powiem, ale po prostu świat by nie mógł istnieć bez tej wiadomości.
Piszę ten post, bo piszę. Obiecałam M., że coś wyskrobię ostatkiem sił na klawiaturze. Tak, wiem, że lubisz czytać moje wpisy tutaj.
Ale nie mam siły na nic, nawet wstać, przebrać się w pidżamę i pójść spać, po prostu nie chce mi się nic. Kompletnie.
Coś nie wierzyłam informacjom, że weekend majowy ma być upalny z dużą ilością słońca. Zaknebluję się w tonę swetrów i tyle będę miała, o!
Przełamię się i pójdę na Titanica z M., nie będzie to łatwe być twardym jak kamień, jak głaz, jak droga krajowa nr 20. To będzie ciężkie.
A dzisiaj zapowiada się mały maraton. Jakieś zdjęcia jak wpadnie mi jakiś pomysł do głowy, jakaś nauka o ile będzie mi się chciało, jakieś spanie i takie tam mniej ważne bądź też nie rzeczy.
Robię próbne testy, słucham muzyki, przeglądam zdjęcia i coś myślę nad kupnem nowego laptopa. Oby wypaliło.
Zaraz znajdę dobrą książkę (tak, będę ją jeść, a co mi tam), dokończę rozmyślanie i pogłębię się w sen.


Kocham Cię M.
Przepraszam Ciebie jeszcze raz, że zapomniałam o 14 kwietnia. Dziękuję Ci za te 3 miesiące! ;*

sobota, 24 marca 2012

Sama nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, że pisząc tego posta strasznie chce mi się spać.
Wszystko zasługa Monstera. Ja przepraszam bardzo, ale z tego co wiem, to napoje energetyczne mają pobudzać, a nie usypiać.
Tak czy inaczej jestem bliska stanu takiego, że ślepia mi się kleją niemiłosiernie.
Nawet się pochwalę. Klaudia nauczyła się robić kreski na powiekach, debiut roku, kurde życia.
I zastanawia mnie fakt jak to jest fajnie, gdy jesz Mentosa popijając Pepsi.
Przemyślenia jak na mnie to sukces, a nawet takie, nosz kurde, dumna z siebie jestem. Rzygam tęczą.
Ten tydzień można uznać do nawet dobrze spędzonych.
Dowiedziałam się wielu rzeczy, jakkolwiek to rozumieć, pokaz talentów nawet się udał, co by tu jeszcze dodać?
Aaa! Już wiem!
No to tak. Jak dobrze pójdzie, to CHYBA, ale podkreślam: CHYBA będę we Wrocławiu jakoś na początku kwietnia.
Czemu tutaj o tym piszę?
Tutaj mają być wszystkie moje żale, smutki, petycje o lepsze czytanie Czubówny, żebym miała głos jak Whitney i różne takie moje ważne rzeczy, bez których świat nie może żyć.
Błagam, błagam, błagam, niech telefon, który wykonam w poniedziałek będzie odpowiedzią "tak"!
A wtedy to.. ach. M., doskonale wiesz, że jak tam przyjadę, to już nie odjadę...
..bo nie puścisz mnie na krok o ile się nie mylę, bo powtarzałeś mi to już setki razy. Ja nie mam nic przeciwko.
Wczoraj była strefa załamania nerwowego, ogólnie to wczoraj większość ludzi tak miała.
Ten stan już minął, przynajmniej takie mam wrażenie.
Muszę przyznać, że jestem zbyt wrażliwa. Po cholerę to piszę? A bo taki mam kaprys proszę państwa.
Tak, zdarza mi się płakać. Zdarza mi się nie patrzeć na otaczających mnie bliskich ludzi tylko po to, aby zamknąć się w sobie chociaż na chwilę.
Ale tego drugiego stanu już nie mam od dawna, wyleczyłam się z niego, jeżeli tak to można ująć.
Z tego faktu jestem zadowolona, jak najbardziej jestem z siebie dumna.
Jestem z siebie zadowolona, że chociaż mam taką w sobie siłę, żeby stać się lepszym człowiekiem, bardziej być inna niż przedtem.
Nie być taką jak dotychczas, skrytą, szarą myszką. Wiele osób mnie z tej roli kojarzy, ale ta "większość" prawie w ogóle mnie nie zna.
Nie sądzę, że wszyscy mają mnie natychmiast poznać. Nie lubię "tłumów". Mam zaufaną grupę osób od zawsze i jeszcze jakoś jej nie zmieniłam i najwidoczniej nie zmienię.
Już nie będę się użalać nad sobą.
W następnym tygodniu czeka mnie dużo poprawiania, dużo słów od pani od niemieckiego, w tym przypadku negatywnych :D, korki, nauka do egzaminów..
Tak poza tym to czuję, cholernie czuję, że nie zdam egzaminów :)
Jeszcze czeka mnie zaliczenie projektu z drugiej klasy, niestety nie ma wychowawczyni już ponad miesiąc, więc prawdopodobnie nie przyjmą mnie już do żadnego projektu, świetnie! :)
Klaudio Karolino! Przyłóż się w końcu do tej nauki.
Tak na koniec to na deser powiem, że bardzo bym chciała wam moje szczęście największe, M., ale nie będę taka. Już niedługo zobaczycie go na własne oczy, ale uwierzcie - nie da się go nie zauważyć w tłumie :D
Jak zawsze plan na jutro to:
-spać;
-być zajebistym;
-iść spać.
Na dobranoc macie jeszcze nutę Coma - Sto tysięcy jednakowych miast
Ps. Naprawcie moją mp4, błaaagam!



Kocham Cię M.

czwartek, 1 marca 2012

Szukam wyjaśnienia na zagadnienie "kłamstwo w literaturze"? Czy słusznie, że szukam? A skąd, nie chce mi się już niczego szukać. Rozprawka przebrnie kolejny dzień nienapisana.
Od czegoś musiałam zacząć, no cóż.
Obiecałam sobie pójść o 22 spać. Niestety, ciekawość mnie pożarła co będzie po 24:00
Zacznie się marzec. Dla niektórych to przecież zwykłe, niektórzy sobie pomyślą "I co z tego, że marzec?".
Również dla niektórych ludzi daty mają znaczenie. Na przykład taka ja. Jestem wrażliwą osobą, zważającą na szczegóły, wierząca w wieczną miłość i różne takie. Na to ostatnie jak już się domyślacie znalazłam odpowiedź, bo mam M. Śmiało mogę nazwać go moją przynależnością.
W sumie taki marzec to ma wiele w sobie, moje urodziny między innymi.
Tak, dla zapominalskich - 17 marzec, zanotować, skreślić czy coś w tym stylu, jak kto woli.
Już wiele razy pisałam tutaj jak spędzę ten dzień ale napiszę jeszcze raz, tak dla efektu.
Przyjeżdża do mnie Zali, będziemy oglądać "Króla lwa" i będzie naprawdę okej.
Nie chciałam jakiejś wielkiej imprezy, nie lubię takich rzeczy.
Dobra, ale i tak czekam na ten dzień, kiedy M. przyjedzie. Boże, daj mi doczekać dnia, kiedy w końcu zobaczę "Przyjadę *tego i tego dnia*. Cieszysz się?" BOŻE DAJ MI WRESZCIE TEN DZIEŃ.
Teraz to ja chcę jedno. Piątek, godzina 17:00 i oficjalny odpoczynek.
Nawet nie wiedziałam, że można spędzić 3 dni tak, jakby ich w ogóle nie było.
Przed szkołą zawsze chcę się odprężyć czy coś takiego. Co wtedy robię? Mianowicie słucham muzyki.
Nie przeróżnej, a mojej. Ale dla odprężenia dzisiaj potrzebowałam jednej. Radiohead - Karma Police
Przypominają mi się wakacje, uśmiech mam teraz na twarzy gdy wspominam tą piosenkę z tamtego miejsca, znad morza, dokładniej Karwia.
Poproszę wakacje na wynos z tym moim ideałem na półwyspie helskim razy 765432876543298765432. Teraz. Dziękuję.
Ps. Kochanie, przed chwilą zobaczyłam Almę w pokoju ;o


Kocham Cię M.